Bieg Konstytucji 3 Maja

with Brak komentarzy

Bieg Konstytucji 3 MajaBiegać każdy może, trochę lepiej, trochę gorzej. Ale nie oto chodzi, jak co komu wychodzi. Można by przytoczyć trochę zmieniony fragment słynnego utworu.

A no dlatego, że pomimo swojego sędziwego wieku, czyli  już ukończonych 60 lat życia i niedawnego przerwania nałogu puszczania z dymem części swoich dochodów i zdrowia, który trwał 40 lat, postanowił wreszcie podjąć wyzwanie przebiegnięcia swojej pierwszej piątki oficjalnie, w zawodach.

A o kim mowa?

O moim tacie, który stanął na wysokości swojego zadania i ukończył XXIII Bieg Konstytucji 3 Maja 2013.

A mnie, córkę, duma rozpiera ogromna.

Przed biegiem

Tato to jaką masz strategię na swój pierwszy bieg w zawodach? – pytam ojca kartkując gazetę.

Ojciec skierował twarz w moją stronę, spojrzał wyraźnie pochylając głowę. W jednym momencie okulary zsunęły mu się po nosie na dół, do samego jego czubka. Spojrzał wymownie na mnie i nagle, jak zwykle, przemówił:
Co?

Po takiej reakcji w jednej chwili nasuwa się człowiekowi na język jedno niecenzuralne słowo na literkę „g”, no ale doskonale wiem, że ojciec cierpi na „kontrolowany ubytek słuchu”, który polega na tym, że słyszy tylko to co chce usłyszeć.

Resztę jednym uchem wpuszcza, a drugim wypuszcza, lub nie wpuszcza wcale, co też się zdarza.

Pytam czy masz jakąś strategię na jutrzejszy bieg? –  powtarzam wyraźniej pytanie – My z Asią na przykład mamy w planie pobiec szybciej od ciebie. – uśmiecham się.

Podczas biegu

Wreszcie. Mówię sama do siebie i nadaję mocniejsze tempo.

Wraz z resztą biegaczy napieram pod górkę.

Trasa Biegu Konstytucji 3- go Maja podobnie jak w roku ubiegłym prowadzi długim podbiegiem, aż do Alei Ujazdowskich, a następnie przecinając wiaduktem ulicę Łazienkowską, prosto zbiegiem do ulicy Czerniakowskiej, aby zakończyć się w okolicach stadionu lekkoatletycznego Agrykoli, która znajduje się w sąsiedztwie Zamku Ujazdowskiego.

Z początku udaje mi się nieźle przyspieszyć na podbiegu, jednak ostra kolka w okolicach jelit i wątroby, powoduje, że przez kolejne 2 km, biegnąc Alejami Ujazdowskimi, nie robię nic innego tylko zwalczam oddechem i tempem biegu nasilający się ból. No tak to pewnie te wszystkie kebaby, ciasteczka … dają znać o sobie.

Próbuję znaleźć przyczynę mojego chwilowego cierpienia, którego wraz ze zbiegiem, w okolicach Łazienek, udaje mi się pozbyć raz na zawsze.

Na ulicy Czerniakowskiej zdecydowanie przyspieszam, kontrolując oddech i jednocześnie wypatrując zakrętu za stadionem Legii.

Doskonale znam ten odcinek, który w przeciwnym kierunku zawsze pokonuję w trakcie maratonów warszawskich. No i jest.

Wraz z resztą biegaczy skręcam w lewo i im bliżej mety jeszcze bardziej przyciskam z buta. Na końcówce wymijam pana w niebieskim podkoszulku i finiszuję w pięknym stylu. Na maratonie to bym niestety tak nie dała rady.

Odbieram medal. Dostaję wodę do picia i rozpoczynam swoje wypatrywanie za ojcem. W końcu i on wbiega na metę.

Zdyszany i zziajany, próbuje coś mi powiedzieć. Podaję mu wodę do picia i kieruję w stronę stoiska z bananami.

Powiedziałem rok temu, że jeszcze tutaj będzie wisiał medal. – stwierdza wskazując jednocześnie na swój wystający brzuch. – I co i wisi. A jeszcze rok temu nie byłbym w stanie przebiec ani jednego metra. – dodaje.

Uśmiecham się wymownie w jego stronę. Teraz już wiem skąd ta moja wrodzona zawziętość.

To był fajny rodzinny bieg.

podpis

Zapraszam także do obserwacji mojego konta na Instagramie i Twitter, gdzie na bieżącą pokazuje wam co u mnie się dzieje oraz polubienia strony na Facebook’u, gdzie pojawia się więcej górskich wpisów.


Moje zdjęcia z zawodów

Zaobserwuj Magdalena Boczek:

Mam na imię Magda. Swoją przygodę z górami rozpoczęłam ponad 10 lat temu. Od tego czasu brałam udział w kilkudziesięciu wyjazdach i wyprawach górskich w różne zakątki świata. Jeśli lubisz jeździć w góry tak jak ja i chcesz zorganizować swój własny wyjazd w góry wysokie? To jesteś we właściwym miejscu. Pomogę ci zorganizować każdą wyprawę górską!

Latest posts from