Tatry – moje ulubione trasy biegowe – Tatry Zachodnie

with Brak komentarzy

Widok na Tatry i moje buty biegowe

Pomysł biegania po Tatrach pojawiła się w mojej głowie dość niespodziewanie.

W 2014 roku wzięłam udział w Ultramaratonie Podkarpackim w zawodach na dystansie 70 km. Piękna trasa. Zapach lasu, teren lekko górzysty. Łąki, pola. Krótkie asfaltowe odcinki. Jednym słowem wolność. Wolność biegania. I trudno się nie domyśleć, że to właśnie po tych zawodach przepadłam całkowicie w biegach trailowych.

Mimo ogólnego zmęczenia. Bólu nóg połączonego z trudnością poruszania się o własnych siłach, emocje związane z takim bieganiem, tak bardzo utkwiło w moim sercu, duszy, a przede wszystkim w mojej pamięci, że pragnienie doświadczania biegania po górach raz jeszcze wracało do mnie jak bumerang.

I tak w drodze powrotnej busem z Rzeszowa do Warszawy, po moich pierwszych ultra zawodach, w mojej głowie pojawił się pomysł wyjazdu w góry właśnie na bieganie.

 A może by tak samemu biegać .. w górach?
Tylko gdzie? Jak to gdzie w Tatrach.
Tylko jak? Jak to zorganizować?

W ciągu godziny miałam już przygotowaną listę rzeczy, których potrzebuję, aby właśnie na takie bieganie wybrać się w Tatry.
Kilka dni później miałam już skompletowane brakujące rzeczy do biegania. Opracowane trasy biegowe. A gdy już doszłam do siebie po zawodach na nizinach, w niecały miesiąc później, pojechałam w Tatry na swoje pierwsze bieganie.

Ponieważ szlaki w Tatrach nie były mi obce, wybór miejsca na moje pierwsze górskie podbiegi był oczywisty. Dolina Chochołowska to było idealne miejsce do takiej aktywności.

Z resztą tak jest do dzisiaj. A grań prowadząca od Grzesia po Kasprowy Wierch, to moje ukochane miejsce biegowe w naszych polskich Taterkach.

Poniżej przedstawiam wam trzy moje ulubione trasy biegowe w Tatrach właśnie w okolicy Doliny Chochołowskiej.

Dlaczego ulubione, bo w odróżnieniu do części Tatr Wysokich to właśnie tutaj jest najwięcej górskiego biegania. Nie ma ostrego zbiegania. Podejścia nie są uciążliwe. Po drodze towarzyszą nam niesamowite widoki na pobliskie doliny. I co najważniejsze, tutaj turystów jest znacznie mniej, nawet w okresie sezonu szczytowego.

Widok Tatry Zachodnie

Z Doliny Chochołowskiej na Grzesia

Trasa z Doliny Chochołowskiej na Grzesia prowadzi znakowanym szlakiem żółtym, a następnie przechodzi w szlak niebieski.

Szlak z początku charakteryzuje się lekkim wzniesieniem terenu, który stopniowo przechodzi w coraz bardziej stroną kamienistą drogę, gdzie jedynie najbardziej wprawieni biegacze będą, tak naprawdę w stanie pokonać ten odcinek biegiem.

Pozostałych biegaczy czeka już tylko podejście, które kończy się na grani, a następnie po prostym terenie między kosówkami kończy się na najwyższym punkcie Grzesia (1 653 m n.p.m.).

Wejście na Grzesia stanowi fajny trening skyrunningowy. I mimo tego, iż Grześ to szczyt stosunkowo niski jak na Tatry, to jednak daje mocno po du … w kość.

Grześ – Rakoń – Dolina Chochołowska

Będąc już na Grzesiu warto jednak pobiec dalej, bowiem przed nami rozpocznie się dość prosty odcinek z mocniejszym podbiegiem na szczyt Rakoń (1 879 m n.p.m.), ale nie tylko.

Przy dobrej pogodzie z grani Tatr Zachodnich przez cały czas, podczas naszego biegu, będzie towarzyszyła nam przepiękna panorama gór.

Mam nadzieję, że was przekonałam.

Na wyższy od Grzesia, Rakoń, prowadzi dość strome, ale rozległe podejście. Warto jest je pokonać truchtem, aby przygotować swój organizm do biegania na większych wysokościach.

Poza tym po pierwszym biegowym „szoku”, jakim jest strome podejście na Grzesia, wbiegnięcie na Rakoń może okazać się do osiągnięcia, nawet dla mniej wprawionych biegaczy.

Po osiągnięciu najwyższego punktu na Rakoniu, czeka na nas niespodzianka, czyli zbieg w stronę przełęczy, z której rozpoczyna się podejście pod Wołowiec, ale o tym więcej w trzeciej trasie.

Kończąc trasę za Rakoniem skręcamy w lewo i dość długim zbiegiem, najpierw po kamienistych schodach, a następnie leśnymi ścieżkami, podążamy zielonym szlakiem wprost do Schroniska w Dolinie Chochołowskiej.

Szczyt Wołowiec

Dolina Chochołowska – Wołowiec

Najprostsza droga wejścia na Wołowiec (2 063 m n.p.m.) prowadzi zielonym szlakiem wprost spod Schroniska w Dolinie Chochołowskiej.

Z początku dość łagodna, za to szeroka leśna ścieżka, przechodzi w strome i kamieniste podejście, aby ostatecznie zamienić się w szlak ułożonych granitów przypominających stopnie schodów.

Podczas podbiegu lub szybszego podejście towarzyszą nam piękne widoki, w szczególności po minięciu pola kosówek.

Zielony szlak kończy się na przełączy, z której idąc w lewo rozpoczynamy podejście na Wołowiec, natomiast decydując się na szlak wiodący w prawo, najpierw mijamy niewielką grań, a następnie rozpoczynamy podejście na Rakoń.

Szlak wiodący na Wołowiec już od samego początku wiedzie przez strome, szerokie, piaszczyste i kamieniste podejście. Możliwe, że przez całą drogę będzie towarzyszyć nam zadyszka, ale to normalne, bo w końcu wchodzimy na wysokość powyżej 2 000 m n.p.m.

Na szczycie czeka na nas przepiękna panorama Tatr z widokiem na dalszą część Tatr Zachodnich, Czerwone Wierchy i Tatry Wysokie. Poza tym ze szczytu trudno nie zauważyć charakterystycznej, ostrej grani Rohaczy po stronie Słowackiej Tatr.

 

•••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••

Biegacie po Tatrach? Macie swoje ulubione trasy biegowe?
Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

 


Link do innych postów o bieganiu w Tatrach i górach

Zaobserwuj Magdalena Boczek:

Mam na imię Magda i jestem pasjonatem gór i biegania. Swoją przygodę z górami i bieganiem rozpoczęłam w 2010 roku. Od tamtego czasu brałam udział w kilkunastu wyjazdach i wyprawach górskich w różne zakątki świata m.in. w Andy, Himalaje, Alpy Szwajcarskie i Julijskie, Dolomity oraz w góry Iranu i Turcji. Samotnie weszłam na najwyższy wulkan Japonii Fuji – San (3776 m n.p.m.) oraz najwyższy szczyt Kaukazu i Rosji Elbrus (5642 m n.p.m.). W 2016 roku udało mi z sukcesem zorganizować samotny wyjazd na szczyt Stok Kangri (6153 m n.p.m.) w Himalajach Ladakhu. Jestem wielokrotnym uczestnikiem zawodów na ultra dystansie. Ukończyłam kilkanaście maratonów i niezliczoną liczbę biegów na krótszych dystansach. Jestem także certyfikowanym trenerem personalnym i dietetykiem.

Latest posts from