Pico de Teide – moja kolejna wyprawa

with Brak komentarzy

Szczyt Pico de Teide

Oto mój kolejny górski cel w tym roku. Pico de Teide (3718 m n.p.m.), najwyższy szczyt Hiszpanii i Wysp Kanaryjski.

Tak więc jadę na Kanary, a dokładnie na Teneryfę.

Wiem szczyt może niewysoki, ale ja nie liczę jedynie na górskie atrakcje podczas wyjazdu.

W planach mam jeszcze trochę biegania i plażowania. Tak więc cały wyjazd zapowiada się ciekawie.

No i w końcu będę mogła się sprawdzić na typowej wyprawie biegowej.

Plan wyprawy jest dosyć napięty, a samo wejście, ze względu na wymóg posiadania zezwolenia, mam zarezerwowane na 20 września, między godziną 15 – 17.

Pierwszy raz będę wchodzić na szczyt o konkretnej godzinie.

Z Warszawy wylatuję w sobotę 17 września. Przez kolejne dwa dni nie robię nic oprócz plażowania. A co należy mi się.

19 września przenoszę cały „obóz” nieco wyżej. Po nocce idę na szczyt. Późnym wieczorem, po szczycie wracam na nocleg do „obozu”.

Następnego dnia wczesnym rankiem przenoszę swój „obóz” w region Gór Teno, okolice Masca.

Po trzech dniach znowu powracam na południe wyspy, aby przez jeden dzień oddać się uciechom kąpieli w Oceanie Atlantyckim.

24 września wracam do domu.

A tak na poważnie.

To jest to dość nietypowa wyprawa, ponieważ zabieram ze sobą jedynie 20 litrowy plecak do biegania, dwa kostiumy kąpielowe, maskę do snurkowania*, ręcznik plażowy i klapki japonki.

Oczywiście w plecaczku będzie bukłak na 2 litry wody i kilka szparagałów z kategorii chemia, spodenki do biegania, jakieś skarpety na zmianę i podkoszulek oraz bielizna.

Resztę będę miała na sobie, a tą resztą będzie mój typowy ubiór jaki zabieram ze sobą na bieganie w Tatry.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to zapewne będzie pierwsza taka polska solo akcja na Teneryfie i pewnie w ogóle gdzieś w świecie.

No i jak mi się spodoba, to pewnie nie raz tak się w góry wybiorę i już nawet wiem gdzie.

* Był pomysł zabrania płetw Maresa, jednak nie mam kompletnie pomysłu jak je przytroczyć do plecaka.

 


Szczyt Pico de Teide

Zaobserwuj Magdalena Boczek:

Mam na imię Magda i jestem pasjonatem gór i biegania. Swoją przygodę z górami i bieganiem rozpoczęłam w 2010 roku. Od tamtego czasu brałam udział w kilkunastu wyjazdach i wyprawach górskich w różne zakątki świata m.in. w Andy, Himalaje, Alpy Szwajcarskie i Julijskie, Dolomity oraz w góry Iranu i Turcji. Samotnie weszłam na najwyższy wulkan Japonii Fuji – San (3776 m n.p.m.) oraz najwyższy szczyt Kaukazu i Rosji Elbrus (5642 m n.p.m.). W 2016 roku udało mi z sukcesem zorganizować samotny wyjazd na szczyt Stok Kangri (6153 m n.p.m.) w Himalajach Ladakhu. Jestem wielokrotnym uczestnikiem zawodów na ultra dystansie. Ukończyłam kilkanaście maratonów i niezliczoną liczbę biegów na krótszych dystansach. Jestem także certyfikowanym trenerem personalnym i dietetykiem.

Latest posts from