Pico de Orizaba – Jadę do Meksyku

with Brak komentarzy

Magdalena Boczek Pico de Orizaba

Nie będę ukrywać, że tak naprawdę w tym roku nie planowałam wyjazdu do Meksyku i na szczyt Pico de Orizaba (5634 m n.p.m.).

Miałam zamiar wybrać się w zupełnie gdzie indziej, ale musiałam zmienić swoje plany.

Już od dłuższego czasu nauczyłam się, że elastyczność w podejściu do wyjazdów w góry to podstawa i tutaj na ratunek przychodzi do mnie „solowy” charakter moich wyjazdów.

Dzięki temu, że jestem swoim „sterem i okrętem”, w jednym momencie mogę pozwolić sobie na nagły zwrot akcji i planów. Poza tym w każdej chwili mogę zmienić swój kierunek wyjazdów,
od tak z dnia na dzień.

Gdybym planowała wyjazd w grupie, nie było by to już takie proste.

Ot co. Klucz do przemyśleń, dlaczego decyduję się na samotne wyjazdy.

Tyle refleksji. Czas na konkrety.

Magdalena Boczek Teotihuacan

Pico de Orizaba, pomysł na wyprawę

Pomysł na wyprawę do Meksyku, na Pico de Orizabę pierwszy raz pojawił się w mojej głowie w 2014 roku.
Po udanym, pierwszym solowym wyjeździe do Turcji, na Ararat, nabrałam ochoty na więcej. Do wyboru miałam dwa szczyty Elbrus lub właśnie Pico de Orizabę.

Dwa wysokie ponad pięciotysięczne szczyty. Przepiękne wulkany.

Jeden „chłodny”, Elbrus. I drugi nieco „cieplejszy”, Pico de Orizaba.

Zaczęłam swoje typowe rozeznanie. W ruch poszedł internet i stosy zalegających u mnie w domu górskich gazet.

Po niespełna kilku godzinach opracowałam niemalże cały plan wypraw na obydwu szczytach.

W wyniku moich badań okazało się, że o Elbrusie wiem najwięcej. I co najważniejsze wyjazd na własną rękę w Kaukaz wyniesie mnie znacznie taniej, niż na wulkan Pico de Orizaba.

Poza tym nie będę ukrywać, że wyjazd do Meksyku trochę na owe czasy mnie przerażał. Nie to, że teraz się nie boję jechać.

Boję się, ale jakby trochę inaczej.

Ostatecznie podjęłam decyzję o wyjeździe na szczyt Elbrus, czego nie żałuję.

Natomiast, pomysł na wyprawę na najwyższy wulkan Ameryki Północnej, Pico de Orizabę, został odstawiony na później, czyli teraz.

Magdalena Boczek Meksyk

Plan wyjazdu

Przede wszystkim jadę, aby stanąć na szczycie Pico de Orizaba. Co do tego nie ma wątpliwości.

To jest mój główny cel wyjazdu, dlatego też najpierw będę chciała przedostać się z Miasta Meksyk, właśnie pod Orizabę. Następnie rozpocznę akcję górską, która mam nadzieję potrwa do czterech dni.

Oczywiście jak pogoda pozwoli.

Chciałabym także zobaczyć piramidy Teotihuacan, które położone są w niedaleko samej stolicy Meksyku.

Poza tym nie zobaczyć tych piramid, to jak pojechać do Krakowa i nie zobaczyć Wawelskiego Smoka.

W planach mam także co nieco zobaczyć w samej stolicy Meksyku, ale wszystko ostatecznie wyjdzie w praniu, już na miejscu.

Niestety na więcej atrakcji nie starczy mi czasu.

Jadę tylko na dwa tygodnie, a plan i tak jest mocno napięty.

Gdzie mnie znajdziesz

Podobnie jak w przypadku mojego ostatniego wyjazdu będę się z Wami kontaktować głównie za pomocą internetu. Jeżeli będę mieć do niego akurat dostęp.

Wstępnie nie przewiduje takich „rarytasów”, jak na Pico de Teide, więc niewielkie postoje w kontakcie ze mną będą dość naturalne.

Zapraszam także do mojego wydarzenia facebookowego, do którego link znajdziecie poniżej.

Magdalena Boczek Pico de Orizaba Wydarzenie Facebook

Co prawda do samem wyprawy zostało mi jeszcze półtora tygodnia, ale stresa mam takiego, jakbym jechała pierwszy raz. Może przyczyną jest fakt, że minął już rok od mojego wyjazdu w całkowicie nieznane mi okolice, czyli Gran Canarię.

Proszę tylko o trzymanie kciuków za udany wyjazd, a ja w podzięce przywiozę wam masę zdjęć, filmów i oczywiście wspomnień.

Mój podpis


Moje wyprawy zdjęcia

Zdjęcia z Meksyku pochodzą z pixabay.

Zaobserwuj Magdalena Boczek:

Mam na imię Magda i jestem pasjonatem gór i biegania. Swoją przygodę z górami i bieganiem rozpoczęłam w 2010 roku. Od tamtego czasu brałam udział w kilkunastu wyjazdach i wyprawach górskich w różne zakątki świata m.in. w Andy, Himalaje, Alpy Szwajcarskie i Julijskie, Dolomity oraz w góry Iranu i Turcji. Samotnie weszłam na najwyższy wulkan Japonii Fuji – San (3776 m n.p.m.) oraz najwyższy szczyt Kaukazu i Rosji Elbrus (5642 m n.p.m.). W 2016 roku udało mi z sukcesem zorganizować samotny wyjazd na szczyt Stok Kangri (6153 m n.p.m.) w Himalajach Ladakhu. Jestem wielokrotnym uczestnikiem zawodów na ultra dystansie. Ukończyłam kilkanaście maratonów i niezliczoną liczbę biegów na krótszych dystansach. Jestem także certyfikowanym trenerem personalnym i dietetykiem.

Latest posts from