Jakie gadżety zabieram w góry?

with Brak komentarzy

Jakie gadżety zabieram w góry

To już tylko trzy dni, a na samą myśl żołądek staje mi w gardle. Tak już zaczynam się denerwować. A może to ze szczęścia, a nie ze strachu.

Kolejny dzień upływa, a z nim załatwianie formalności część dalsza.

Jak się samemu mieszka to trzeba mieć oczy dookoła głowy i pamiętać z miesięcznym wyprzedzeniem co jeszcze należy załatwić. Jakie rachunki zapłacić, kto będzie nam podlewał kwiatki podczas naszej nieobecności i wyprowadzał Pimpusia na dwór.

Oczywiście jak na razie Pimpuś pozostaje w sferze moich marzeń, ale i tak rzeczy do załatwienia przed wyjazdem lista długa, więc jest co robić.

I tak kończąc powoli swoje pakowanie dzisiaj wspomnę o kilku rzeczach, które trudno sklasyfikować do wcześniejszych kategorii, a bez których trudno by było funkcjonować nawet w górach.

A mowa o:

– elektronika wszelaka, czyli ładowarki, telefony, aparaty fotograficzne, czołówki, wtyczki uniwersalne do gniazdek, zapasowe akumulatory, baterie, karty pamięci, czyli wszystko to co na samą myśl kupna mnie przeraża

dokumenty, czyli paszport, karta szczepień, numer polisy i telefon do ubezpieczyciela, bilety elektroniczne, które warto zabezpieczyć i wrzucić do worka foliowego

informatory, czyli przewodniki górskie, telefony oraz adresy instytucji i hoteli oraz inne ważne informacje o górze na którą się wybieramy

scyzoryk, w wersji kobiecej z pilnikiem i pęsetą koniecznie

gadżety i bibeloty na szczęście, czyli flaga i pluszak, nie należy przesadzać z wielkością

worki foliowe na śmieci do wszystkiego m.in. przechowywania śniegu do gotowania, przechowywania depozytu lub jako okrycie przedmiotów przed deszczem

kasa, chyba nic nie trzeba wyjaśniać.

…………………………………………………………………

Jeżeli jesteście ciekawi co jeszcze zabieram na swoje wyjazdy
w Tatry, Alpy i inne góry?
Zapraszam do przeczytania posta.

Link do posta.

…………………………………………………………………

 

podpis


Zapis do newslettera

Zaobserwuj Magdalena Boczek:

Mam na imię Magda i jestem pasjonatem gór i biegania. Swoją przygodę z górami i bieganiem rozpoczęłam w 2010 roku. Od tamtego czasu brałam udział w kilkunastu wyjazdach i wyprawach górskich w różne zakątki świata m.in. w Andy, Himalaje, Alpy Szwajcarskie i Julijskie, Dolomity oraz w góry Iranu i Turcji. Samotnie weszłam na najwyższy wulkan Japonii Fuji – San (3776 m n.p.m.) oraz najwyższy szczyt Kaukazu i Rosji Elbrus (5642 m n.p.m.). W 2016 roku udało mi z sukcesem zorganizować samotny wyjazd na szczyt Stok Kangri (6153 m n.p.m.) w Himalajach Ladakhu. Jestem wielokrotnym uczestnikiem zawodów na ultra dystansie. Ukończyłam kilkanaście maratonów i niezliczoną liczbę biegów na krótszych dystansach. Jestem także certyfikowanym trenerem personalnym i dietetykiem.

Latest posts from