Górskie „must have”

with Brak komentarzy

Górskie „must have”

Ostatnimi czasy opublikowałam na instastory na Instagramie moje zdjęcie z zeszłorocznego wyjazdu do Boliwii, gdzie stoję przed lustrem w korytarzu tuż przed opuszczeniem mieszkania na kolejna górską wyprawę.

I nic by nie było w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że największe zainteresowanie nie wzbudził mój ogromny ponad 80 litrowy plecak, a reklamówka trzymana w ręku.

Trochę się z tego śmieję, bo już od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem napisania posta nietypowego, a zarazem dotyczącego pakowania na wyjazd w góry.

I proszę bardzo. Dzisiejszy post będzie taki trochę pół żartem, pół serio. Bo będzie o trzech rzeczach, które moim zdaniem są niezbędne na wyprawach górskich, a których zapewne nigdy byście się nie spodziewali w takim rankingu.

Poniższa lista rzeczy jest jedynie moim osobistym zdaniem, głównie popartym doświadczeniem i oczywiście nie trzeba brać go ani dosłownie ani na serio. Chociaż czy ja wiem?

To co gotowi?

Górskie „must have” – Długopis

Tak kochani. Najnormalniejszy w świecie długopis.

Kawałek plastiku z wkładem, który wykorzystywany jest do pisania.

Dlaczego akurat długopis?

Myślę, że większość osób często podróżujących po świecie doskonale zna tą sytuację wypełniania papiórków czy to w samolocie lub gdzieś na lotnisku. Wizy, karty migracyjne, formularze celne i inna papirologia.

I to odwieczne pytanie. Masz długopis? Pożyczy Pan/Pani długopis?

Nagły stres. Panika w kolejce i nie daj Boże tuż przed samym okienkiem kontroli paszportowej.

Dlatego też moim zdaniem długopis to rzecz tak cenna na wyjeździe, jak pieczątka wbita w paszporcie. No bo przecież nigdy nie wiesz kiedy ktoś znienacka zaskoczy cię i podstawi ci pod nos kolejny formularz do wypełnienia.

Poza tym w parze z czystymi kartkami często może nam posłużyć do notowania i zapisywania wszystkich ważnych informacji.

Ja właśnie tak robię. Spisuje adresy, nazwy, ceny. Wszystko co później przepisuję do informatorów praktycznych. Bo mimo, iż zapewniam się, że przecież będę pamiętać te wszystkie cenne informacje, to już drugiego dnia po powrocie do kraju z 80% tej wiedzy gdzieś mi z głowy wyparowuje.

Górskie

Górskie „must have” – Worki na śmieci

Zawsze wybierając się w góry nie wyobrażam sobie nie zabrać ze sobą kilku worków na śmieci, które służą mi do:

  • gromadzenia śmieci i innych nieczystości,
  • przechowywania rzeczy, w tym przede wszystkich ubrać,
  • przechowywania jedzenia i segregowania,
  • ochrony depozytu pozostawionego w wyższym obozie,
  • przechowywania śniegu topionego na wrzątek,
  • pokrowca przeciwdeszczowego na sprzęty, inne rzeczy, plecak lub po prostu na głowę,
  • spełniają role płaszcza przeciwdeszczowego, może opcja mało komfortowa, ale za to skuteczna,
  • w końcu to także świetna imitacja toalety, czytaj szczyt Aconcagua.
  • od bidy to też świetna reklamówka czy też torba na zakupy.

A pewnie to i nie wszystkie jego zastosowania.

Ważne jest, że worki na śmieci w plecaku nie zajmują dużo miejsca. Nie kosztują za wiele. Są lekkie. Łatwo je złożyć. Można wielokrotnie używać.

Jak widać same plusy, co tylko potwierdza, że jest to „must have” w górach.

Zawsze je wrzucam do plecaka, na miejscu w górach i nie tylko, gdzie chodzą jak woda.

Jak widać taka mała niepozorna rzecz, a taka pożyteczna.

Górskie „must have” – torba na zakupy

To już ostatnia rzecz, która moim zdaniem warto zabrać ze sobą na wyjazd w góry.

W szczególności, gdy mamy zamiar poświecić więcej czasu także na zwiedzanie i pobyć trochę w mieście.

Jest nią zwykła materiałowa torba, którą zabieram jako bagaż podręczny do samolotu i praktycznie przez cały wyjazd noszę przebywając w mieście.

Dobrze jest gdy torba jest spora, a co za tym idzie pojemna. Dobrym zastosowaniem jest też możliwość zasunięcia torby i zarzucenia przez ramię. Ze względów bezpieczeństwa.

Oczywiście w torbie unikamy noszenia portfela, dokumentów osobistych, czy elektroniki.

Torba idealnie sprawdza się na zakupach i właśnie w samolocie lub na lotnisku. A podczas naszego pobytu w górach łatwo jest ją złożyć. Można też w niej przechowywać suche jedzenie lub ubrania w namiocie.

Poza tym aby nie wyjść na osobę mało cywilizowaną, która co dopiero wyszła z buszu, chyba lepiej jest paradować po miejskich chodnikach w poszukiwaniu pamiątek z ciekawą i kolorową torbą na ramieniu, niż z czarnym workiem na śmieci.

Chociaż torba sprawia wrażenie odrobiny „luksusu”, gdy mamy na sobie spodnie bojówki i lekko wytarty podkoszulek. To tak w kwestii kobiet.

Tak na zakończenie

Żeby było wszystko jasne.

Dzisiejszy post to przede wszystkim mój żartobliwy przypływ weny twórczej powstałej w wyniku doświadczeń jakich nabyłam podczas swoich kilkunastu wyjazdów.

I mam nadzieję, że właśnie w taki sposób został odebrany.

Bo o ile nie ma mowy o jakimkolwiek wyjeździe w góry bez namiotu, palnika, czy też raków, to jednak te drobne i niepozorne rzeczy, wymienione w poście, mogą także nam się przydać w górach i nie tylko.

Moim zdaniem warto o tym pamiętać pakując swój plecach gdzieś daleko w świat.

Z górskimi pozdrowieniami

podpis


Moje wyprawy zdjęcia

Zaobserwuj Magdalena Boczek:

Mam na imię Magda i jestem pasjonatem gór i biegania. Swoją przygodę z górami i bieganiem rozpoczęłam w 2010 roku. Od tamtego czasu brałam udział w kilkunastu wyjazdach i wyprawach górskich w różne zakątki świata m.in. w Andy, Himalaje, Alpy Szwajcarskie i Julijskie, Dolomity oraz w góry Iranu i Turcji. Samotnie weszłam na najwyższy wulkan Japonii Fuji – San (3776 m n.p.m.) oraz najwyższy szczyt Kaukazu i Rosji Elbrus (5642 m n.p.m.). W 2016 roku udało mi z sukcesem zorganizować samotny wyjazd na szczyt Stok Kangri (6153 m n.p.m.) w Himalajach Ladakhu. Jestem wielokrotnym uczestnikiem zawodów na ultra dystansie. Ukończyłam kilkanaście maratonów i niezliczoną liczbę biegów na krótszych dystansach. Jestem także certyfikowanym trenerem personalnym i dietetykiem.