Elbrus – Pytania i odpowiedzi (FAQ)

with Brak komentarzy

Gdybym miała wskazać szczyty na temat których dostaje najwięcej pytań od was, to jednogłośnie mogłabym wskazać szczyt Aconcaguę i wulkan Elbrus.

Oczywiście wiadomym jest, że popularność tych dwóch wierzchołków wynika przede wszystkim z faktu, iż należą one do grupy szczytów z tzw. korony świata, Seven Submitted.

Poza tym owa popularność niesie za sobą także dobrą logistykę, a czasem i cenę, chociaż niekoniecznie najniższą. Mówię oczywiście to w kontekście szczytu Aconcagua, bo jeśli chodzi o wulkan Elbrus, to sprawa wygląda zdecydowanie odwrotnie.

Dla nas Polaków, szczyt Elbrus jest pierwszym „najlepszym” wyborem po alpejskich czterotysięcznikach. Stosunkowo łatwy technicznie i tani, no i powyżej pięciu tysięcy metrów. Poza tym łatwo dostępny i z niezłą logistyką.

I mimo, że inny kaukaski szczyt, Kazbek, pod względem popularności, goni Elbrus. To jednak magia Elbrusa przyciąga znacznie szerszą liczbę wspinaczy z całego świata i zapewne długo tak już pozostanie.

A dzisiaj na tapecie kilka pytań, jakie od was dostaję na temat wyjazdu na wulkan Elbrus. Moje odpowiedzi na nie i dodatkowe komentarze.

Poza tym mała niespodzianka, w postaci listy rzeczy, które ja spakowałam do swojego plecaka wybierając się na szczyt Elbrus. Link do listy znajdziecie na końcu posta.

Mam nadzieję, że post choć trochę pomoże wam w przygotowaniach do wyjazdu na szczyt Elbrus lub zainspiruje do organizacji wyprawy na jakiś inny pięciotysięcznik. Nie koniecznie w Kaukazie.

To zaczynamy.

Czy mogłabyś mi napisać, jak wygląda sam lodowiec? Czy jest dużo szczelin? I czy jest groźny?

Elbrus od 3800 m n.p.m. cały pokryty jest lodowcem.

Ja w trakcie podejścia nie spotkałam ani jednej szczeliny. Ponoć są gdzieś oddalone od szlaku prowadzącego na szczyt i zdecydowanie trudno by było na nie trafić. Droga podejścia jest bardzo szeroka, więc nie ma się czego obawiać.

Jedyny problem na lodowcu stwarzają skutery i pługi, które kursują góra – dół i „rozjeżdżają” śnieg, powodując, że podejście jest dość męczące. Człowiek zapada się w koleinach roztopionego śniegu, a przy słonecznej pogodzie tworzą się głębokie kałuże.

We wrześniu na szczycie Elbrus organizowane są zawody Elbrus Race, podczas których jest przygotowywana trasa dla biegaczy wbiegających na sam wierzchołek Elbrusa. Między innymi rozkładane są tyczki, które przez cały rok można zauważyć podchodząc na szczyt.

Oczywiście „można” się nimi kierować przy podejściu na wierzchołek, w szczególności przy pogorszeniu warunków pogodowych.

Piszę „można”, ponieważ na szczycie Elbrus nie ma oficjalnie poprowadzonego i oznakowanego szlaku turystycznego. A same tyczki nie mają też takiego przeznaczenia, mogą jedynie spełniać rolę punktu orientacyjnego w terenie. Nic poza tym.

Przy złej pogodzie proponuję jednak zrezygnować z podejścia na sam wierzchołek. Mimo faktu, iż droga na szczyt Elbrus nie posiada żadnych trudności technicznych, to jednak przy bardzo złej pogodzie: mgle, gęstych chmurach, śnieżycy i mocno ograniczonej widoczności, w wyniku utraty orientacji w terenie, może stać się górą wręcz śmiertelną.

 

Elbrus - Informator praktyczny promocja

 

Czy to jest dobry pomysł rozbić namiot na skałach Pastuchowa i pójść na sam szczyt „na lekko”? Chodzi mi o ewentualne kradzieże.

Ja spędziłam w skałach Pastuchowa dwie noce i nie miałam w związku z tym żadnych problemów. Nic mi nie zginęło z namiotu, mimo, że na szczyt zabrałam tylko dokumenty, portfel, termos z gorącą herbatą i drobną przekąskę na drogę.

Z resztą już w niejednych górach byłam. Spałam w namiotach, schroniskach, teahousach i innych miejscach. Zawsze gdy wychodziłam na szczyt zostawiałam cały swój przywieziony z polski dobytek i nigdy nic mi nie zginęło. Co ciekawe tylko raz na wyprawie w Meksyku, w hostelu w Mexico City, ktoś mi zakosił czołówkę. Co prawda nie kosztowała za wiele, bo tylko 30 zł, ale najlepsze jest to, że była zepsuta. W górach rozlały mi się w niej baterie i czołówka przestała świecić. A tak to nic mi nigdy nie zginęło na wyprawie.

Co do samego szczytu Elbrus, w rzeczywistości mało osób decyduje się zostać w skałach Pastuchowa na noc.

Większość osób podchodzi dzień wcześniej pod skały, aby się zaaklimatyzować i schodzi na noc na 4200 m n.p.m. Są i tacy co podjeżdżają na tą wysokość skuterem pstrykają sobie zdjęcia i zaraz zjeżdżają na dół.

Jak pisałam wcześniej, ja w skałach Pastuchowa spędziłam dwie samotne noce. Większość Rosjan była bardzo zdziwiona moją decyzją. Ale jak baba się uprze to koniec. Pierwszą noc spędziłam przed atakiem na szczyt, a drugą jak już schodziłam ze szczytu.

I tutaj się przyznaję, iż popełniłam ogromny błąd zostając na drugą nockę na tej wysokości. Bowiem w ciągu dnia słoneczna pogoda roztopiła część śniegu wokół mojego namiotu, który przy niskich temperaturach w nocy przymarzł całkowicie do podłoża. Następnego dnia przyszło pogorszenie pogody, a mi z trudem udało się wyrwać namiot przymarznięty do skał. W konsekwencji musiałam odciąć kilka odciągów, a walcząc z przymarzniętą podłogą namiotu i silnym wiatrem, przebiłam sobie fragment tropika rakiem i rozwaliłam sobie wargę.

Co do samem nocki na wysokości 4600 m n.p.m., to najgorsze na tej wysokości są oczywiście warunki atmosferyczne. Strasznie tam wieje, a przy silnym wietrze jest cholernie zimno, a poza tym śpi się bezpośrednio na śniegu, co jeszcze bardziej obniża temperaturę. Ciężko też rozbić namiot, bo jest tylko jedna platforma przygotowana. No ale za to bliżej na szczyt.

Jakiego namiotu używałaś? Od kilku dni próbuje się zdecydować na kupno lekkiego namiotu i już sama nie wiem, co wybrać. Czy dawałaś radę wszędzie wbijać szpilki?

Nie ukrywam nie jest łatwo znaleźć na polskim rynku namiot dobry na wysokość powyżej 5000 m n.p.m., który byłby z przeznaczeniem dla jednej osoby. Poza tym był lekki, nadający się na warunki śnieżne i stosunkowo tani.

Sama przed wyjazdem na Elbrus z kilka dobrych miesięcy szukałam takiego namiotu. W końcu znalazłam, ale z góry nadmieniam, iż namiot nie jest tani.

Mój wybór padł na MSR Hubba NX.

Jego podstawowe parametry to: całkowita waga – 1,29 kg; wymiary po rozłożeniu – 2,16 × 0,75 m; wymiary po spakowaniu – 46 × 15 cm; wysokość w maksymalnym punkcie – 0,91 m; stelaż aluminiowy; śledzie – 7 sztuk; tropik – wodoodporność – 1200 mm; podłoga – wodoodporność – 3000 mm. Cena ok. 2000 zł.

Jest to namiot trzysezonowy i ma bardzo cienką podłogę, ale za to jest mały po spakowaniu i lekki. Plusem, oprócz wagi, jest na pewno konstrukcja namiotu typu igloo i łatwość rozkładania.

Ale namiot ma także swoje minusy, jak dla mnie są nimi bardzo cienka podłoga, która co prawda nie przemaka, ale po rozłożeniu na śniegu wyraźnie czuć chłód idący od podłoża. Poza tym namiot nie posiada śniegołapów, ale da się bez nich przeżyć, tym bardziej że namiot nie jest namiotem przeznaczonym do spania w warunkach zimowych.

Namiot przetestowałam niemal na każdej wyprawie na której byłam od 2015 roku, czyli na Elbrusie, szczycie Aconcagua w Andach, na Stok Kangri w Himalajach Indyjskich czy górach Boliwii.

Moim zdaniem doskonale sprawdza się do wysokości 6000 m n.p.m. W Andach spałam w namiocie powyżej 6000 m n.p.m. i jest za lekki na surowe warunki panujące już na takiej wysokości. Przy zbyt silnym wietrze miałam wrażenie, że mój namiot ulegnie całkowitemu rozerwaniu. Oczywiście przetrwał surowe warunki, ale raczej na szczyt o wysokości 7000 m n.p.m. już go więcej nie zabiorę.

Co do spania w namiocie w skałach Pastuchowa, namiot MSR Hubba NX sprawdził się doskonale i wytrzymał dość silny wiatr. Przy dobrym, puchowym śpiworze da się w nim wytrwać w takich warunkach, w szczególności, gdy są mroźne noce, jakie właśnie można spotkać na wysokości 4800 m n.p.m. na Elbrusie.

Co do śledzi, to nigdy na jakimkolwiek swoim wyjeździe nie wpijałam śledzi od namiotu. Obecnie nawet ich ze sobą nie zabieram. Najczęściej mocuję namiot kamieniami, ewentualnie w warunkach śniegowych przysypuję namiot śniegiem w miejscach, gdzie znajdują się fartuchy śniegowe. Jeśli namiot takowe posiada.

Po prostu wbijanie śledzi w podłoże jest albo niemożliwe, albo wymaga zaangażowania tyle energii, że przy zakładaniu obozów jednodniowych, ta praca się po prostu nie opłaca. Oczywiście przy rozkładaniu stałych obozów ma to sens, a wręcz ochroni nasz namiot przed odlotem gdzieś w siną dal.

Polecam przed wyjazdem przedłużyć odciągi lub założyć nowe zdecydowanie dłuższe od tych dołączonych do namiotu, aby nie mieć problemów z mocowaniem namiotu zahaczając je o kamienie. Metoda sprawdzona.

A jeszcze jedno. Powyższy post nie jest sponsorowany, a wymieniony w nim namiot był i wciąż jest testowany na niemal każdej mojej wyprawie do wysokości 7000 m n.p.m.

Dlatego też z czystym sumieniem go polecam.

materiały ekstra napis

Na zakończenie, zgodnie z wcześniejszą zapowiedzą, udostępniam „Listę sprzętu”, który zabrałam ze sobą wybierając się na szczyt Elbrus.

Nie ukrywam, że jest to zapowiedź jednego z kolejnych postów, w którym podpowiem na co zwrócić uwagę i dlaczego, pakując swój plecak wybierając się na szczyt Elbrus.

Z górskimi pozdrowieniami

 

podpis

 

PS. Jeżeli macie w planach wyjazd na wulkan Elbrus, polecam zajrzeć do mojego poradnika. W którym krok po kroku opisałam, w jaki sposób zorganizować taki wyjazd samodzielnie.


Elbrus - Informator praktyczny

Zaobserwuj Magdalena Boczek:

Mam na imię Magda i jestem pasjonatem gór i biegania. Swoją przygodę z górami i bieganiem rozpoczęłam w 2010 roku. Od tamtego czasu brałam udział w kilkunastu wyjazdach i wyprawach górskich w różne zakątki świata m.in. w Andy, Himalaje, Alpy Szwajcarskie i Julijskie, Dolomity oraz w góry Iranu i Turcji. Samotnie weszłam na najwyższy wulkan Japonii Fuji – San (3776 m n.p.m.) oraz najwyższy szczyt Kaukazu i Rosji Elbrus (5642 m n.p.m.). W 2016 roku udało mi z sukcesem zorganizować samotny wyjazd na szczyt Stok Kangri (6153 m n.p.m.) w Himalajach Ladakhu. Jestem wielokrotnym uczestnikiem zawodów na ultra dystansie. Ukończyłam kilkanaście maratonów i niezliczoną liczbę biegów na krótszych dystansach. Jestem także certyfikowanym trenerem personalnym i dietetykiem.

Latest posts from