Boliwia – kolejna wyprawa

with Brak komentarzy

Boliwia - kolejna wyprawa

Chodź bilet lotniczy do La Paz mam już wykupiony od dobrych kilku miesięcy, to jednak dopiero teraz mogę oficjalnie ogłosić, iż w czerwcu wylatuję na swoją kolejną wyprawę.

Tym razem wracam do Ameryki Południowej, a dokładnie to do Boliwii.

Tak więc dzisiaj post o tym skąd u mnie pomysł na taki górski kierunek wyprawy? Jaki jest plan mojego wyjazdu? Oraz gdzie będzie można mnie śledzić podczas mojej podróży?

Boliwia

Boliwia – geneza pomysłu

Nie będę ukrywać, iż pomysł na wyjazd jak zwykle był przypadkowy. A nawet śmiem twierdzić, że dość oryginalny. Bo o ile swoje dotychczasowe cele znajdowałam gdzieś w sieci, to tym razem na boliwijskie szczyty natrafiłam w realu.
I nie będzie to żaden festiwal, ani podróżnicza prelekcja.

Najnormalniej w świecie przemierzając ulicą Chmielna natrafiłam na piękne zdjęcie ze szczytem w tle na okładce atlasu przyrodniczego.

Jak zawsze zauroczona po kilku minutach stania z przyklejonym nosem do szyby okiennej wystawy, doskonale wiedziałam, że muszę tam pojechać. Czyli gdzie?

Po powrocie do domu rzuciłam się w wir poszukiwań w internecie. Po kilku minutach w końcu odkryłam, że mój wyprawowy cel położony jest w południowej Boliwii, powszechnie zwanej regionem Altiplano.

WOW!!!

Była końcówka 2015, a ja już wiedziałam, że właśnie tam chcę jechać w 2016 roku.

Reszta poszła już gładko. Przeloty, przejazdy i zezwolenia. Tamtejsze góry przestały mieć dla mnie jakiekolwiek tajemnice.

Cel był. Plan był. Nawet był budżet, ale … zawodowe zawirowania oraz osobiste obawy co do wyjazdu sprawiły, że ten projekt musiałam zawiesić na kolejne dwa lata.

Dzisiaj nie żałuje takiej decyzji, bo po drodze odwiedziłam Japonię, Himalaje Indyjskie, dwukrotnie Teneryfę, Gran Canarię i Meksyk. No i chyba dojrzałam do wyjazdu do Boliwii.

Andy

Boliwia – plan wyprawy

Pierwotny plan wyjazdu, ten sprzed dwóch lat, zakładał wyjazd jedynie na szczyt Sajama.

No ale przez te dwa lata tyle się wydarzyło. Tak diametralnie zmieniło się spojrzenie na moje wyjazdy, że nie mogło być inaczej. Plan został nieco poszerzony. I tak.

Pierwszy raz moja wyprawa nie jest nastawiona na konkretny szczyt w nazwie.

Dla mnie to ważne, ponieważ każda z wypraw, jak dla mnie, to nie tylko górskie klimaty. Jest tez czas na coś więcej.

Na zwiedzanie ciekawych miejsc pod względem historycznym. Na kosztowanie lokalnej kuchni. Przechadzanie się miejskimi uliczkami. Oddawanie się urokom wydawania pieniędzy na lokalne pierdolety. Czy też najnormalniej w świecie leżenie plackiem na plaży.

I tym razem właśnie tak będzie. Wyciągnąć z wyjazdu jak najwięcej. Ile tylko się da. Co oznacza, że będzie intensywnie. A w planach.

Działanie w regionie Altiplano, gdzie położony jest najwyższy szczyt Boliwii – wulkan Sajama – 6542 m n.p.m. oraz moje dwa pozostałe cele wyprawowe wulkan Parinocota – 6348 m n.p.m. oraz wulkan Pomerape – 6282 m n.p.m.

Suchy klimat pustyni z południa oraz surowy mroźny klimat na wysokości ponad sześciu tysięcy metrów, tego się spodziewam podczas tej części wyjazdu.

Ale wyprawa zakłada jeszcze coś więcej, wizytę nad Jeziorem Titicaca oraz w górskim regionie Cordilliera Real, gdzie dominują szczyty o charakterystycznym alpejskim stylu.

Nie może oczywiście zabraknąć wizyty w jednym z najwyżej położonych na świecie miast – La Paz oraz dzięki międzylądowaniu przyjdzie mi jeden dzień spędzić w Limie, stolicy Peru, gdzie też jeszcze mnie nie było.

Tak więc wylatuję 16 czerwca i lecę sobie przez Frankfurt, Panamę (też do czasu zakupu biletu lotniczego nie wiedziałam gdzie to jest) i Limę do La Paz.

Jak wszystko pójdzie dobrze z planem to już z rana czasu boliwijskiego dnia 18 czerwca wyruszę w kierunku południa, czyli granicy Boliwii z Chile.

W domku, w Polsce, powinnam być 7 lipca. A wracam przez Limę i Kanadę.

Więcej Co? Jak? Gdzie? i Kiedy? przeczytacie tutaj >>>

La paz

Boliwia – więcej o wyprawie

Gdzie będzie mnie można podglądać?

W miarę możliwości, bo niestety nie zawsze to się udaje, będzie można obserwować moje górskie, i nie tylko, poczynania, w internecie.

Tak jak to miało miejsce przy poprzedniej mojej wyprawie, będę starała się w miarę regularnie publikować treści na facebooku, tweeterze i instagramie.

W formie głównie zdjęciowej, ale może uda się połączyć z wami na żywo poprzez live. Tylko kto to będzie oglądał (patrz strefa czasowa).

Zobaczymy.

podpis


Moje wyprawy zdjęcia

Zdjęcia z Boliwii pochodzą z pixabay.

Zaobserwuj Magdalena Boczek:

Mam na imię Magda i jestem pasjonatem gór i biegania. Swoją przygodę z górami i bieganiem rozpoczęłam w 2010 roku. Od tamtego czasu brałam udział w kilkunastu wyjazdach i wyprawach górskich w różne zakątki świata m.in. w Andy, Himalaje, Alpy Szwajcarskie i Julijskie, Dolomity oraz w góry Iranu i Turcji. Samotnie weszłam na najwyższy wulkan Japonii Fuji – San (3776 m n.p.m.) oraz najwyższy szczyt Kaukazu i Rosji Elbrus (5642 m n.p.m.). W 2016 roku udało mi z sukcesem zorganizować samotny wyjazd na szczyt Stok Kangri (6153 m n.p.m.) w Himalajach Ladakhu. Jestem wielokrotnym uczestnikiem zawodów na ultra dystansie. Ukończyłam kilkanaście maratonów i niezliczoną liczbę biegów na krótszych dystansach. Jestem także certyfikowanym trenerem personalnym i dietetykiem.

Latest posts from