Aconcagua – 3 praktyczne wskazówki

with Brak komentarzy

 

Każdy, kto kiedykolwiek organizował jakikolwiek wyjazd w góry wyższe niż Alpy, doskonale wie, że gro spraw organizacyjnych, które znajdują się na liście do ogarnięcia, przed samym wyjazdem, to przede wszystkim kwestie logistyczne.

Noclegi, transporty, dojazdy, wizy, zezwolenia, pozwolenia, permity, karty imigracyjne … i inne papiery.

Nawet 80% spraw do odhaczenia przed samym wylotem stanowi właśnie taka papierkowo – biurokratyczna robota.

I co by o niej nie napisać trzeba przez nią przejść i kropka. Może jeszcze tylko dodam, że z sukcesem, bo inaczej …

Ale nie o tym dzisiaj będzie mowa. Może nie zupełnie o tym, ale jednak trochę w temacie, bo o trzech głównych problemach i wątpliwościach, jakie zapewne napotkacie przy organizacji wyjazdów na najwyższą górę Ameryku Południowej, szczyt Aconcagua.

Gdybym mogła wskazać takie trzy podstawowe wątpliwości, jakie ja miałam przed wylotem do Argentyny to były by to: załatwienie permitu, czyli pozyskanie niezbędnego zezwolenia, wykupienie dodatkowych usług agencyjnych i w końcu sam dojazd w góry Andy.

Moim zdaniem to są najważniejsze kwestie jakie należy ogarnąć na miejscu, w przypadku wyjazdu na szczyt Aconcagua. Pozostałe kwestie uważam, że są do załatwienia.

W wielu przypadkach jeszcze przed wylotem z kraju.

Aconcagua praktycznie

Permit – zezwolenie na wejście

Kwestia najważniejsza, bez której się nie obejdzie.

Aconcagua to taki szczyt na którego wejście nie potrzebujesz przewodnika, tragarza, czy też kucharza. A zatem nie musisz korzystać z żadnych usług agencyjny. Nie jest to wymóg konieczny, niezbędny i wykluczający Ciebie z akcji górskiej na tym szczycie.

Mało tego, osoby, które korzystają z pomocy agencji lokalnych lub krajowych, mam tutaj na myśli agencje polskie, robią to z wygody, obawy lub braku doświadczenia.

Ale wracając już do permitu. Permit niestety trzeba mieć. Załatwia się go w mieście Mendoza w postaci wypełnionego wniosku na miejscu i wniesieniu odpowiedniej opłaty w walucie lokalnej, czyli peso argentyńskim.

Sam wniosek to kartka wielkości A4, na której oprócz danych osobowych wskazujemy drogę wejścia i zejścia ze szczytu.

W momencie wyrabiania zezwolenia należy wskazać nazwę agencji z której będziemy korzystać, o czym więcej piszę poniżej.

Ubiegając się o zezwolenie trzeba posiadać ubezpieczenie „wysokogórskie”, chociaż sam permit ponoć zapewnia nam ewentualną akcję ratunkową.

Czy to prawda? Trudno mi potwierdzić.

Podczas swojego pobytu w Argentynie, tylko raz spotkałam się z przypadkiem użycia helikoptera w celach ratowniczych. Niestety tylko z wysokości bazy, czyli 4300 m n.p.m.

Zresztą kwestia ratownictwa w górach wysokich na całym świecie tak na prawdę wygląda różnie, a czasem i przerażająco. O czym można by napisać kolejny długi post. Ale dzisiaj sobie tą kwestię odpuszczę.

Samo załatwienie permitu nie trwa długo. Zaledwie dwie, może trzy godziny. Wszystko zależy od sezonu i liczby wspinaczy w danym okresie składający wniosek.

Permit, jako gotowy dokument, składa się z trzech części i jest oznakowany unikatowym numerem. Ten właśnie numer będzie umieszczany na workach na śmieci i fekalia, którymi zostaniemy obdarowani przy przekroczeniu granicy parku oraz już na miejscu w base campie.

Tak więc permitu trzeba pilnować jak największego skarbu. Jest on skrzętnie odnotowywany w trakcie naszego całego pobytu w górach. Za każdym razem jak przemieszczamy się w obozach pośrednich i w bazie głównej zgłaszamy swoje przybycie lub zejście na dół.

Z permitem udajemy się także do lekarza w base campie. To właśnie na zezwoleniu lekarz odnotowuje nasz poziom saturacji i daje zielone światło do wyjścia do góry.

Permit wydawany jest na konkretną osobę, a jego cena jest ustalana oddzielnie co sezon wspinaczkowy, który występuje od grudnia do marca. Ponadto jego cena uzależniona jest od konkretnej daty planowanego wejścia oraz ustalana jest oddzielnie dla Argentyńczyków i pozostałych osób wspinających się.

O tym ile dokładnie kosztuje permit i gdzie można się o niego ubiegać przeczytacie w Informatorze praktycznym, który można pobrać klikając poniżej.

Aconcagua Informator praktyczny

Niezbędny koszt usług agencyjnych

Mimo, że wybierając się na szczyt Aconcagua nie ma obowiązku korzystania z usług agencji lokalnych, o tym wspomniałam już wyżej. To jednak i niestety jest to nieuniknione.

Zgodnie z obowiązującymi zasadami w base campie nie ma możliwości korzystania z ogólno dostępnego ujęcia czystej wody i sanitariatów.

W praktyce każda z agencji dysponuje swoją własna logistyką, podobnie jak strażnicy parku. Tak więc jak chcesz mieć co pić i gdzie s…ć w obozie głównym i nie tylko, tak czy owak jesteś zmuszony wykupić choć jedną i najtańszą usługę agencji.

Aconcagua praktycznie

Wiem, że zapewne znajdą się mistrzowie, którzy zaraz napiszą, że to nie prawda i że oni z takiego wsparcia nie korzystali, i zapewne będą to Polacy, to jednak nie zamierzam brać odpowiedzialności za tego typu zachowania i ewentualne roszczenia finansowe z tego tytułu.

Tak więc moim zdaniem inaczej się „nie da” i trzeba skorzystać w takim przypadku z dodatkowych usług agencji. Ja dotychczas korzystałam z „wynajmu” muła, który transportował część moich górskich gratów do base campu. Dlaczego?

Bo dodatkowa usługa wykupiona w lokalnym biurze, czyt. argentyńskim, obniża także ogólny koszt permitu. Co prawda o niewiele, bo kilka dolarów, ale zawsze to coś.

Koszt wynajmu muła, który niesie do base campu max. 60 kg, wynosi średnio 250 $. Na muła można się zrzucić, a wtedy koszty permitu jeszcze nieznacznie ulegną zmniejszeniu.

Samych agencji w samej Mendozie jest od zatrzęsienia. Warto jednak podkreślić, iż na muły trzeba się decydować przed złożeniem wniosku o permit.

Aconcagua praktycznie

Przejazd, czyli jak się dostać w góry

W sumie to rzecz najprostsza, ale tylko co do zasady. Bo często dostają właśnie takie pytanie. Jak dojechać w te góry?

W przypadku wyprawy na szczyt Aconcagua punktem startowym wycieczki w góry jest miasto Mendoza. Gdzie kupujemy bilet na dworcu autobusowym do miejscowości Punta de Inca lub Penitentes. Wszystko zależy od lokalizacji siedziby naszej agencji „od mułów” u podnóża gór.

Bilet nie powinien kosztować więcej niż jakieś 20 zł, a sam przejazd nie powinien trwać dłużej niż 3-4 godziny.

Transport autobusowy w Ameryce Południowej jest bardzo popularny i dość powszechny.

Autobusy są w dobrym stanie, a fotele są bardzo wygodne. Przewoźników też jest sporo, więc nie ma problemów z dostępnością miejsc.
Jak dla mnie po Argentynie i Chile jeździ się bezpiecznie, nawet kursami nocnymi.

Tak więc polecam.

I to tyle.

Na zakończenie zainteresowanych zapraszam też do zapoznania się z Informatorem praktycznym, gdzie krok po kroku opisałam jak zorganizować wyprawę na szczyt Aconcagua samodzielnie.

 

podpis


Aconcagua - promocja

Zaobserwuj Magdalena Boczek:

Mam na imię Magda i jestem pasjonatem gór i biegania. Swoją przygodę z górami i bieganiem rozpoczęłam w 2010 roku. Od tamtego czasu brałam udział w kilkunastu wyjazdach i wyprawach górskich w różne zakątki świata m.in. w Andy, Himalaje, Alpy Szwajcarskie i Julijskie, Dolomity oraz w góry Iranu i Turcji. Samotnie weszłam na najwyższy wulkan Japonii Fuji – San (3776 m n.p.m.) oraz najwyższy szczyt Kaukazu i Rosji Elbrus (5642 m n.p.m.). W 2016 roku udało mi z sukcesem zorganizować samotny wyjazd na szczyt Stok Kangri (6153 m n.p.m.) w Himalajach Ladakhu. Jestem wielokrotnym uczestnikiem zawodów na ultra dystansie. Ukończyłam kilkanaście maratonów i niezliczoną liczbę biegów na krótszych dystansach. Jestem także certyfikowanym trenerem personalnym i dietetykiem.